Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różewicz Tadeusz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Różewicz Tadeusz. Pokaż wszystkie posty

Różewicz Tadeusz: "Widzę szalonych"



Widzę szalonych którzy
chodzili po morzu
wierzyli do końca
i poszli na dno

teraz jeszcze przechylają
moją łódź niepewną

odtrącam te sztywne
dłonie okrutnie żywy

odtrącam rok za rokiem.

Tadeusz Różewicz: "Biedny poeta Stachura"


niedaleko brudnego koryta
rzeki Wisły
pasło się stado świń i wieprzy
pospołu z dziećmi Apollina

do tej stołówki
przywędrował z dalekiej krainy
Janko muzykant chłopiec opętany poezją
rzucał perły przed wieprze
śpiewał grał na złotym grzebieniu
aż usłyszał głosy
i oszalał

był jak motyl
w pajęczynie

rozmawiałem z nim
raz w życiu
w jakimś domu pracy twórczej
stanął w drzwiach
mojego pokoju
i poprosił o kartkę
papieru

powiedziałem że mam
tylko papier z makulatury
w kratkę
uśmiechnął się grzecznie
podziękował
odszedł
z trzema kartkami

czasem myślę że chodziło mu
o coś innego

że chodziło o jego i moje
o nasze życie


Tadeusz Różewicz: "Opowiadanie o starych kobietach"


Lubię stare kobiety
brzydkie kobiety
złe kobiety
są solą ziemi
nie brzydzą się
ludzkimi odpadkami
znają odwrotną stronę
medalu
miłości
wiary
przychodzą i odchodzą
dyktatorzy błaznują
mają ręce splamione
krwią ludzkich istot
stare kobiety wstają o świcie
kupują mięso owoce chleb
sprzątają gotują
stoją na ulicy z założonymi
rękami milczą
stare kobiety
są nieśmiertelne
Hamlet miota się w sieci
Faust gra rolę nikczemną i śmieszną
Raskolnikow uderza siekierą
stare kobiety są
niezniszczalne
uśmiechają się pobłażliwie
umiera bóg
stare kobiety wstają jak co dzień
o świcie kupują chleb wino rybę
umiera cywilizacja
stare kobiety wstają o świcie
otwierają okna
usuwają nieczystości
umiera człowiek
stare kobiety
myją zwłoki
grzebią umarłych
sadzą kwiaty
na grobach
lubię stare kobiety
brzydkie kobiety
złe kobiety
wierzą w życie wieczne
są solą ziemi
korą drzewa
są pokornymi oczami zwierząt
tchórzostwo i bohaterstwo
wielkość i małość
widzą w wymiarach właściwych
zbliżonych do wymagań
dnia powszedniego
ich synowie odkrywają Amerykę
giną pod Termopilami
umierają na krzyżach
zdobywają kosmos
stare kobiety wychodzą o świcie
do miasta kupują mleko chleb
mięso przyprawiają zupę
otwierają okna
tylko głupcy śmieją się
ze starych kobiet
brzydkich kobiet
złych kobiet
bo to są piękne kobiety
dobre kobiety
stare kobiety
są jajem
są tajemnicą bez tajemnicy
są kulą która się toczy
stare kobiety
są mumiami
świętych kotów
są małymi
pomarszczonymi
wysychającymi
źródłami owocami
albo tłustymi
owalnymi buddami
kiedy umierają
z oka wypływa
łza
i łączy się
na ustach z uśmiechem
młodej dziewczyny






Tadeusz Różewicz: "ostatnia rozmowa"


zamiast odpowiedzieć
na moje pytanie
położyłeś palec na ustach
powiedział Jerzy
czy to jest znak
że nie chcesz
że nie możesz odpowiedzieć
to jest moja odpowiedź
na twoje pytanie
"jaki sens ma życie
jeśli muszę umrzeć?"
kładąc palec na ustach
odpowiedziałem Ci w myślach
"życie ma sens tylko dlatego
że musimy umierać"
życie wieczne
życie bez końca
jest byciem bez sensu
światłem bez cienia
echem bez głosu

Tadeusz Różewicz: "Tego się Kafce nie robi"


Pomnik Kafki stanął w Pradze
oczywiście sam nie stanął
postawiono go nie pytając
czy ma chęć stać w tym miejscu
i w takiej postaci
twórca pomnika tak szczelnie
owinął gadaniną swoje dzieło
tak wywijał językiem
że pomnik
oniemiał
jak widać
pomnik składa się
z pustej marynarki
i workowatych spodni
ten mosiężny worek
jest wypełniony duchem
złego Ojca
siedzi mu na karku dorosły
Franz – elegancko
ubrany – w kapeluszu
w spodniach spiżowych
uprasowanych w „kant”
synek siedzi na karku
swojego olbrzymiego Ojca
złego Ojca
rzeźbiarz
za pomocą języka
nawet obrotnego
i cyrkowych numerów
nie zmienił
kiepskiego monumentu
w dzieło sztuki
na żydowskim cmentarzu w Pradze
widziałem
pomnik kamień
leży tam
z Ojcem i Matką sławny
Syn o którym wiedzieli
tak mało…
Od mojej czeskiej
tłumaczki Vlasty która
poznała Verę córkę Ottli
wiem
że kupiec bławatny Hermann K.
syn rzeźnika był dobrym
troskliwym ojcem rodziny
dobrym mężem
że kochał swojego syna
śmiał się z Maksa Broda
i czytał prozę Raabego
Franz Kafka zasłużył sobie na to
żeby nie stawiać mu pomników
nie produkować koszulek
podkoszulków filiżanek
chusteczek do nosa majtek
talerzy z podobizną z jego twarzą
na dnie zasłużył sobie na to aby
nie otwierać kawiarenek „z Kafką”
nie otwierać sklepików
z galanterią
pomnik stanął
w Pradze
postawili go nie pytając
„a kogo mieliśmy pytać?”
Ducha! Panowie i panie,
Ducha Kafki trzeba pytać
(i nastawić ucha!)
Duch Kafki mówi: proszę
Mnie nie ustawiać nie przedstawiać
a jak już stoję proszę
nie odsłaniać!
chcę być zasłonięty
nie wyciągajcie na światło
moich kobiet moich łez
moich rodziców moich sióstr
spalonych rękopisów
moich ran
nie komentujcie mojego
życia śmierci procesu
nie urządzajcie cyrku
nie wyciągajcie ze mnie
wszystkich tajemnic
nie wciągajcie mnie
do kawiarenki
nie zaglądajcie mi w zęby
nie jestem waszym koniem
(zwierzęciem pociągowym
różnych fundacji)
nie wmawiajcie we mnie
że kochałem kiepskich
aktorów że byłem
płochliwym narzeczonym
nie róbcie ze mnie
wzorowego urzędnika
impotenta sportowca
syjonisty jarosza
i wielbiciela prozy
Maksa Broda
amen






Tadeusz Różewicz: "Regression in die Ursuppe"


na początku była gęsta
zupa w której pod wpływem
światła (i ciepła)
powstało życie
z tej zupy wyszedł stwór
a raczej coś
co przemieniło się w drożdże
w szympansa
po jakimś czasie pojawił się bóg
który stworzył człowieka
mężczyznę i kobietę
słońca kotka i kleszcza
człowiek wynalazł koło
i napisał Fausta
zaczął drukować
papierowe pieniądze
powstało wiele różności
pączki tłusty czwartek
miłość platoniczna pedofilia
dzień poezji (sic!)
dzień reumatyka (sic!)
dzień chorego – to dziś!
wreszcie przyszedłem i ja
na świat w roku 1921 i nagle ...
apsik! jestem stary zapominam okulary
zapomniałem że była
historia Cezar Hitler Mata Hari
Stalin kapitalizm komunizm
Einstein Picasso Alka-pone
alka-seltzer i alka-ida
w ciągu 80 lat
zauważyłem że „wszystko”
zamienia się w dziwną zupę
- ale zupę śmierci nie życia
tonę w tej zupie śmierci
wołam po angielsku
help me help me
(po polsku już nikt nie rozumie)
chwytam się brzytwy
(inny złapał Pana Boga za nogę)
kiedyś bardzo dawno
święty Franciszek polskiej poezji
Józef Wittlin
napisał hymn o łyżce zupy
ale zapomniał jaka to zupa
nagle wychodzi
z kuchni moja żona
jest coraz piękniejsza
„czy zjesz ze mną kolację”?
„już zjadłam” odpowiada
gdybym był Salomonem
to stworzył bym dla Ciebie
pieśń nad pieśniami
ale z pustego i Salomon
nie naleje a co dopiero
poeta z Radomska!
(nie z Florencji Paryża
tylko z Radomska...) Radomsko
domowa moja rzeczułko (?)
może rzeczółko albo rzeczko
żeczułko? Po skończeniu
80. roku życia nie obowiązuje
mnie ortografia
... mój Tadeuszu
czemu się tak trudzisz?
na stare lata doczekałem
jakiegoś czata kolumny
maupy bramy
patrzę na wielki wóz
nade mną
i nie wiem co o tym myśleć
patrzę na mały
i myślę wóz albo przewóz
wspaniały był wnuk Goethego
co On powiedział?
... ich stehe vorm Kapitol
und weiss nicht was ich soll!
a dziadziuś musiał napisać
dichtung und wahrheit
i dodać całą podróż włoską
brawa! brawa! dla wnuka
czas wracać do ur-zupy
bracia poeci (i siostry
poetki tyż!)
wracajmy do fazy analnej tam źródło sztuk wszelkich
pięknych i brzydkich
tertium non datur?
ależ datur datur
właśnie tertium powstaje na naszych oczach